Opowieść z mojej kontroli prewencyjnej

19 października 2015 | Autor: Kamil Kwosek

znakRok 2005. Przychodzę na kontrolę i stwierdzam, że znaki ewakuacyjne fotoluminescencyjne po wyłączeniu światła w pomieszczeniu są kompletnie niewidoczne. Kontrolowany kupił znaki w specjalistycznym sklepie, co potwierdza fakturą. Cena znaków jest podejrzanie niska – adekwatna do sprzedanego towaru, jak się okazuje bez wymaganego wówczas dopuszczenia. Moja rozmowa ze sprzedawczynią:

– Czy w sprzedaży ma Pani również znaki dopuszczone do stosowania w ochronie przeciwpożarowej?
– Tak.
– To dlaczego sprzedała Pani znaki bez dopuszczeń?
– Bo my nie naciągamy klienta od razu na droższy towar.
– Ale przecież ten sprzedany jest niewłaściwy.

– Ale ja nie wiem, po co ktoś kupuje znaki ewakuacyjne…
[pewnie do wytapetowania pokoju dziecka] 😀

Inne prawdziwe historie opowiem na seminarium w Gliwicach www.seminarium.katalogppoz.pl

grafika sponsorzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Spiritual Consultant